niedziela, 26 listopada 2023

Rodział 3 - Przez staw do serca

 -Sora, co to za pytanie?! Czy ja się niby znam na podrywaniu ludzkich samic?! -Prześmiewczo zapytał Donald, towarzysząc chłopakowi w porannej podróży do szkoły. 
-Donald, błagam cię! Niby jesteśmy na tym samym poziomie wiedzy, ale ty i tak masz większe doświadczenie, no doradźże coś...!
-Nie sądzę, żeby to miało ci w czymkolwiek pomóc, ale dobrze, powiem  jak było... -Finalnie kaczor uległ naciskom.- Akurat tak się złożyło, że pływaliśmy sobie w tym samym stawie i zagadałem, że jest bardzo przyjemna temperatura wody. -Oznajmił z dumą w głosie. 
-Serio? I to wszystko?! -Odrzekł Sora, z oczami wielkimi jak pięciozłotówki. -To nie może być takie łatwe...
-Po prostu poleciałeś na jej kuper! Haha! -Z oddali krzyknął Roxas, który mimochodem zasłyszał część ich rozmowy.
-Bardzo zabawne Roxas! Aspekty fizyczne nie mogą być podstawą miłości! -Zbulwersował się Donald. -A woda w tym stawie była naprawdę zacna.
-Czyli Twoim zdaniem, mam zaprosić ją do stawu?- Zapytał ironicznie Sora, chwilowo zapominając o obecności Roxasa i Namine, jacy dołączyli się do spacerku. W tym pytaniu nie było by nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że Soruś nikomu ze swoich "ludzkich" przyjaciół, nie chwalił się, że ma kogoś na oku. 
-Uuu, kogo zaprosić? -Wtrąciła się Namine, podśmiechując się ze wcześniejszej kwestii chłopaka.
-Eee, nikogo, tak tylko gadamy...-Brązowowłosy szybko uciął temat a jako że znajdywali się już pod drzwiami szkoły, pośpiesznym krokiem wszedł do budynku i  stanął w wejściu jak wryty w ziemię słup. Twardy, zaczynający się czerwienić słup - to trzeba dodać, gdyż przed jego oczami w tłumie ludzi na korytarzu była ona - niewiasta na widok której serce zaczynało mu szybciej bić.
-Stary, rusz się bo tamujesz drogę! -Krzyknął Roxas, próbując przepchać go ciężarem swojego ciała. 
-Chyba już wiem kim jest ta tajemnicza laska. -Przez chłopaków przecisnęła się Namine, stając na przeciwko Sory. -To Strelitzia? Mam rację?- Stwierdziła, szybko analizując kąt, pod jakim Sora miał zwrócone spojrzenie, a także po jego purpurowym odcieniu facjaty. 
-No to ładnie żeś se wybrał...-Skwitował Roxas. -Wiesz chyba, jaką ona ma silną pozycję w stadzie? Łatwo nie będzie, ale mam pewien plan. -Mrugnął okiem do Brązowowłosego i ruszył w stronę dziewczyny. 
-Czekaj Roxas, co ty odwalasz?! -Zapytał zaniepokojony Sora, widząc jak kumpel zbliża się do jego wybranki.
-Patrz i podziwiaj! -Rzucił i stanął obok swojej koleżanki z klasy. -Siemka Streli! Co robisz dzisiaj wieczorem? -Wypalił prosto z mostu.
-C-cześć Roxas... w sumie to nic takiego...-Odparła zaskoczona Rudowłosa.
-To świetnie, bo dzisiaj wieczorem ja i kilku moich ziomków robimy imprezę nad stawem przy palmach, wpadniesz? 
-Sama nie wiem...
-No nie daj się prosić! Ja wiem, że ostatnio mamy totalny młyn, te egzaminy końcowe i w ogóle, wydajesz się być zestresowana a takie party dobrze Ci zrobi! O patrz, tam stoją moi kumple i dziewczyna -Wskazał ręką na wrytych ze zdziwienia przyjaciół.- Oni też będą, na 100% będziesz się dobrze bawić!
-Skoro tak mówisz, to chyba nie wypada mi odmówić. -Nieśmiało odparła Strelitzia, jednocześnie przybierając na twarzy promienny uśmiech. 
-Super, to widzimy się o 18:00! -Oznajmił Roxas i wrócił do swojej grupki. -I co, tak to się robi, Sora!
-On serio zaprosił ją do stawu... -Powiedziała jednocześnie cała trójka, po czym wspólnie wykonali gest facepalma. 
-Masz szczęście, że chodzimy do jednej klasy, ale tak czy siak nie ogarniam, czemu muszę za ciebie podrywać laski... 
-Wcale cię o to nie prosiłem... -Odrzekł skonsternowany Sora. 
-Podziękujesz mi później, teraz idziemy na lekcję! - Wtem po całej szkole rozbrzmiał dźwięk dzwonka i każdy rozszedł się w swoją stronę. 

***

To już kolejny dzień, kiedy Sora nie mógł skupić się na wiedzy przekazywanej przez nauczycieli. Jego głowa pełna była myśli o rozterkach sercowych Riku, przeplatająca się z myślami o jego własnych dylematach miłosnych. Scenariusz jak z telenoweli, czyż nie? Jednak życie piszę scenariusze, które z telenoweli, mogą czasem przerodzić się w komediodramat...



Art by Sayuri-sama

Rozdział 3 na Wattpadzie


a                                                                         

sobota, 11 listopada 2023

Rozdział 2 -Wszyscy jesteśmy bezradni

 Kolejnego dnia, 7:55, liceum 


-Cześć Sora! -Do chłopaka pomachała z entuzjazmem jego koleżanka z klasy. 
-Hejka, Olette.- Rzucił z obojętnością w głosie. 
-Co jesteś dzisiaj taki niemrawy? To pewnie przez tą sytuację z wczoraj, mam rację? 
-Taa... właśnie się tego obawiałem, że każdy będzie dzisiaj tylko o tym paplać, a ja uświadomiłem sobie, że paczka kumpli mi się rozsypała... -Odparł smętnie Sora i ruszył w kierunku wejścia do klasy. 
-Riku mi napisał, że nie będzie go dzisiaj na zajęciach. Może wpadniesz do niego po lekcjach? -Kontynuowała Olette, mimo ignoranckiej reakcji Sory na jej wcześniejszą zaczepkę. Ten już nic się nie odezwał i usiadł na swoim miejscu. 
Tego dnia lekcje minęły wyjątkowo szybko. Być może to dlatego, że Sora przez większość czasu bardziej skupiał się na patrzeniu w chmury i myśleniu o rzeczach kompletnie nie związanych z nauką. Mimo lakonicznego potraktowania wcześniejszej sugestii Olette,  ostatecznie doszedł do wniosku, że jednak spróbuje porozmawiać z Riku. 


***


Palmy koło mostu, 17:00


Kojący szum oceanu, powiew lekkiego wiatru, niosącego  ze sobą zapach morskiej bryzy, melodyjny śpiew egzotycznych ptaków - to z pewnością nie są najlepsze okoliczności do gadania o rozpadzie związku. Jednak dla naszych głównych bohaterów powieści, miejsce to było owiane sentymentem i jednocześnie stanowiło ich ulubioną miejscówkę do przyjacielskich spotkań. 
-Dużo nad tym myślałem, Riku. -Oznajmił Sora, rzucając na ziemię plecak i siadając obok Srebrnowłosego na pniu drzewa. 
-Niby nad czym tu myśleć? Porzuciła mnie dla innego, masz to czarno na białym...
-Z tego co widzę po tobie, to raczej czarno... -Odparł Niebieskooki, spoglądając na przygnębionego kumpla.
-Daj spokój... ogarnij, że puszczała się za moimi plecami 2 miesiące, a ja dopiero wczoraj się o tym dowiedziałem... czuję się jak gówno. 
-Heh... też się czuję jak gówno, bo nie znam się na tych sprawach i umiem ci nic doradzić. Ale... 
-Siemka chłopcy! Co tu u was taka grobowa atmosfera, hm? -Wtem wypowiedź Sory przerwała Wiśniowowłosa dziewczyna, z zaskoczenia zachodząc ich od tyłu. 
-Eee, Kairi? -Wzdrygnął się skonfundowany Sora. -To ty nic nie wiesz?! 
-No wiem, ale ile można płakać nad rozlanym mlekiem? 
-Minął dopiero jeden dzień, więc to dopiero początek wylewania łez...
-Przepraszam bardzo -Do dialogu wtrącił się Riku - czy wasza dwójka przyszła tutaj żeby cisnąć sobie ze mnie bekę? Nie uważam, żeby w tym co się odjebało, było cokolwiek zabawnego...
-W tej sytuacji, nie mógłbym być w nastroju do żartów, to poważna sprawa... Niby nie znam się na związkach, ale jako twój najlepszy kumpel czuję się zobowiązany, żeby cię pocieszyć. -Poważnym tonem odpowiedział Brązowowłosy. 
-Też się nie znam na związkach! -Wykrzyknęła z przejęciem Kairi. 
-Oboje jesteście bezużyteczni. -Burknął Riku, na co cała trójka wybuchła śmiechem. 
-A jednak na coś się przydaliśmy, bo się śmiejesz! -Skwitował Sora. 
-Dobra, pośmialiśmy się, wracam do domu.
-Rikuu, czekaj! -Za Srebrnowłosym żwawym krokiem ruszyła Kairi- Przecież mieszkamy w tym samym kierunku! -Podeszła do chłopaka i złapała go pod ramię. 
-No ok, jakbyś chciał pogadać, to pisz! -Krzyknął Niebieskooki, machając do oddalających się od niego przyjaciół. 
~Heh... nie trzeba znać się na związkach, żeby zauważyć że Kairi na niego leci...~ Pomyślał Sora, spoglądając na zachowanie Wiśniowowłosej w stosunku do Riku. Nie był to bowiem pierwszy raz, kiedy Kairi w obecności Sory, okazywała do niego nad wyraz czułe gesty, natomiast Riku nie wydawał się odwzajemniać tych uczuć. 
Gdzie leży granica między przyjaźnią, a miłością? Może to coś pomiędzy...


23:40, Dom Sory


Każdy wieczór Niebieskookiego od jakiegoś czasu mijał prawie identycznie. Sora wlepiał oczy w zdjęcia swej platonicznej sympatii, jakie udostępniała na popularnym portalu społecznościowym, na przemian z gapieniem się na gwiazdy, jak gdyby one miały przepowiedzieć mu ich wspólną przyszłość. Ale wspólnej przyszłości nie będzie, jeśli się nie zagada, prawda? 
~Ale o czym ja w ogóle miałbym z nią gadać?- Leżał na łóżku Sora i zadręczał się myślami.- ~Jedyne co o niej wiem, to to, że lubi zakupy, ciuchy, makijaże, babskie pierdoły...~  Przeanalizował chłopak po czym wtopił głowę w poduszkę. 


Nowa wiadomość 
Od: Sora
Do: Donald
Treść: Jak wyrwałeś Daisy?


Mój stary art, ale i tak go lubię :)

  Rozdział 2 na Wattpadzie

środa, 1 listopada 2023

Rozdział 1 - Hasztag drama

-Jesteś skończony! -Warknął wzburzony Riku w kierunku jego blondwłosego rywala. 
-Odpuść człowieku! To nie moja wina, że ona akurat mnie wybrała! -Odparł chłopak, bez wyrażenia jakiekolwiek większej skruchy.
-Przestań pieprzyć! Nie raz widziałem, jak się do niej przystawiałeś! 
-Ale nie zmuszałem jej, żeby się we mnie zabujała! 
-Ta jasne! Ja już swoje wiem, pożałujesz tego frajerze! -Po wykrzyczeniu tych słów, Srebrnowłosy zacisnął pięść kumulując w niej całą przepełniającą go wówczas złość i frustrację, po czym skierował ją w stojącego na przeciwko Blondyna. 
Z każdym, coraz to donośniej wypowiedzianym zdaniem, na pawilonie przed szkołą gromadziło się więcej gapiów, zaciekawionych tą niespodziewaną sprzeczką. Sytuacja nie byłaby jakoś specjalnie wyjątkowa, bo na ogół takie zdarzenia w społeczności szkolnej są na porządku dziennym, lecz liceum do którego uczęszczali bohaterowie naszej dramy, od zawsze należało do raczej spokojnych miejsc świadczących usługi edukacyjne na wyspie. 
Tymczasem lekcje dla większości klas dobiegły końca. Jednym z tych uczniów, którzy mogli na dziś cieszyć się wolnością od nauki był Sora, kompletnie nieświadomy afery, jaka rozgrywała się przed budynkiem. 
-Sorraaaa!!!-Wrzasnął Donald, swym charakterystycznym charczącym głosem.
-Co wy tu robicie? -Wzdrygnął się Niebieskooki, prawie nie upuszczając książek, jakie wówczas pakował do plecaka i zmierzył swoich "zwierzęcych" kumpli zaskoczonym wzrokiem. -I Donald, czemu tak się drzesz? Stało się coś?!
-No jeszcze się nie stało, ale za chwilę może dojść do tragedii! -Odparł Goofy tonem pełnym grozy. -Pomyśleliśmy, że odwiedzimy cię po zajęciach i gdzieś razem wyskoczymy i...
-Riku się z kimś bije przed szkołą! -Wtrącił się rozgorączkowany kaczor. -Jest tam taki tłum ludzi, że prawie mnie nie zdeptali jak przechodziliśmy!
-Hę? Riku się z kimś bije?! -Zaniepokoił się Sora i pośpiesznie podszedł do okna. -Ehh cholera, za dużo ludzi, nic nie widać!  
-Zobacz Sora! -Krzyknął Donald, pokazując chłopakowi ekran swojego telefonu. -Już nawet na Insta wrzucają relację z tej bójki! -
Ten pobieżnie spojrzał na zamieszczone tam materiały i ruszył w kierunku wyjścia.  
-Jaki znowu hasztag drama, sam idę to sprawdzić! 
Brązowowłosy i jego paczka w trymiga znaleźli się na zewnątrz. Sora bojowo przebił się przez tłum gapiów i ujrzał tam dwójkę swoich dobrych przyjaciół, jacy byli pogrążeni w gorliwej szarpaninie.
-ROXAS?! RIKU?! CO WY TUTAJ ODWALACIE?! 
-Sora odejdź, to sprawa między nami. -Odparł beznamiętnie Riku, wycierając dłonią strużkę krwi, cieknącą mu z nosa. 
-Jak między Wami?! Może ktoś mi wytłumaczyć, CO TU SIĘ DO CHOLERY DZIEJE?!
-Riku twierdzi, że odbiłem mu laskę... -Celem wyjaśnień, wtrącił się Roxas. 
-Bo mi ją odbiłeś, ty bezczelny chamie! -Wtem Jasnowłosy podbiegł do Roxasa z zamiarem zadania mu kolejnego ciosu, lecz powstrzymał go przed tym dobiegający z dala znajomy mu głos. 
-Riku nie! Proszę, przestańcie! -Na miejsce zdarzenia przybiegła roztrzęsiona blondwłosa piękność. -Roxas, nic ci się nie stało? -Zwróciła się ku chłopakowi, ujmując w dłonie jego poobijaną twarz. 
-Wszystko w porządku -Zapewnił -Mam tylko małą śliwę pod okiem, to nic takiego. -Uśmiechnął się lekko i objął zmartwioną dziewczynę ramieniem. 
-Riku odpuść... to koniec, pogódź się z tym... -Bez cienia zawahania w głosie oznajmiła dziewczyna. 
-Masz rację Namine, oboje jesteście siebie warci... -Odparł zrezygnowany Riku i odszedł za bramę szkoły, zostawiając całe szkolne towarzystwo w konsternacji. 
-Riku czekaj! -Zawołał biegnący za nim zdezorientowany Sora. -Nic z tego nie rozumiem... 
-A co chcesz rozumieć? Czułeś się kiedyś zdradzony i porzucony przez osobę, na której ci cholernie zależało? Bo nie sądzę. -Rzucił oschle Srebrnowłosy, dając tym samym do zrozumienia, że nie ma ochoty na jakąkolwiek wyjaśniającą gadkę. 
-Sora zostaw go, pewnie chce pobyć sam. -Głosem rozsądku okazał się być Goofy. Sora przystając na te słowa odwrócił się w przeciwnym kierunku, po czym całą trójką oddalili się od budynku. 


***


~Czułeś się kiedyś zdradzony i porzucony przez osobę, na której Ci cholernie zależało?~ 
Było jakoś koło północy. Słowa wypowiedziane przez Riku, nieustanie snuły się po głowie Sory, tworząc jakieś błędne myślowe koło. Sora bowiem był osobą, dla której definicja miłości między kobietą a mężczyzną, była znana jedynie z bajek Disneya, anime i gier wideo. Nigdy tak naprawdę nie interesowały go zbytnio tematy związków, przez co też ciężko było mu "wejść w skórę" jego przyjaciela i od realnej strony podejść do sprawy, uwzględniając przy tym również uczucia drugiej strony tego konfliktu.  Mimo braku angażowania się jak dotychczas w kwestie miłosne, Niebieskooki miał na oku pewną osóbkę. Mogłoby się wydawać, że Sora to na ogół pewny siebie i odważny chłopak, lecz jeśli chodziło o relacje damsko-męskie był w tym obszarze niemalże całkowicie pozbawiony śmiałości. 
~Eh... to jedna z najpopularniejszych lasek w szkole, powinienem dać sobie spokój i nie myśleć o niej w ten sposób...~ 




Art by Sayuri-sama

Rozdział 1 na Wattpadzie