W sypialni panował półmrok. Jedynie księżyc unoszący się wówczas na niebie, nieznacznie rzucał światło na pomieszczenie, dodatkowo oświetlając nagie ciało Strelizti, jaka stała przy otwartym oknie i wypuszczała z ust dym papierosowy. Oprócz półmroku, w pokoju panowała także cisza. Sora leżał zaplątany w pościeli i gapił się pusto w sufit.
-Zapalisz? -Zapytała Rudowłosa, odwracając się w stronę chłopaka.
-Nie, dzięki, nie mam ochoty...-Odparł od niechcenia.
-Heej Sora! Co jesteś taki ponury, wszystko w porządku? -Wyrzuciła niedopałka za szybę, podeszła do łóżka i usadowiła się obok Niebieskookiego.
-Spokojnie, wszystko ze mną okej...
-Hmm, wyglądasz jakby było zupełnie na odwrót, ale skoro tak, to chyba muszę uwierzyć ci na słowo.
-Heh, sorry... To był mój pierwszy raz i się trochę zamyśliłem. -Oświadczył, zwracając wzrok na Strelitzię.
-Że co?! Czemu dopiero teraz się o tym dowiaduję?
-A co by to zmieniło?
-No na przykład byłabym delikatniejsza. -Dziewczyna powiedziała to w taki sposób, że oboje w tym samym czasie parsknęli śmiechem, co do pewnego stopnia rozluźniło atmosferę. -Ale to poniekąd też był mój pierwszy raz, bo pierwszy raz kogoś rozdziewiczyłam!- Przyznała z dumą.
-Następnym razem, jeśli oczywiście chcesz, nie będę już taki sztywny. -Powiedział, po czym zbliżył się do Streli i lekko ją pocałował.
-Pewnie, że chcę... -Odparła i pomiędzy parą znów zapanowała cisza.
-Pierwszy raz, co? To przywodzi wspomnienia... -Po niedługiej chwili milczenie przerwała Strelitzia. -Mam nadzieję, że twój był udany, bo nie zawsze jest tak dobrze, jak mogłoby się wydawać... -Rzuciła smętnie i wypowiedziawszy te słowa, po jej policzku spłynęła łza.
-Szczerze, to wyobrażałem sobie, że będzie gorzej. -Odpowiedział z uśmiechem, lecz po chwili spostrzegł wilgotny ślad na twarzy dziewczyny. -Hej, co się stało? Czemu płaczesz?
-Nic takiego, po prostu przypomniałam sobie, jak to było ze mną... -Powiedziała, cicho szlochając. -Upiłam się do tego stopnia, że mało co z tego pamiętam, ale wiem, że był to jakiś starszy gość, a ja nie do końca tego chciałam... -Wyznała. -Ale teraz już jest okej, nie ma co rozpamiętywać, było minęło!
-Strelitzia... nie może być okej, jeśli mówienie o tym wzbudza u ciebie takie emocje... chciałbym ci jakoś pomóc, ale raczej marny ze mnie terapeuta...
-Rozmowa z tobą mi wystarczy. W sumie to jesteś pierwszą osobą, której o tym powiedziałam....
-Coś dzisiaj dużo tych pierwszych razów, heh... -Rzekł Brązowowłosy, po czym zerknął na godzinę w telefonie. -Wybacz, że w takiej chwili, ale muszę się zbierać. Moi rodzice jeszcze nie są przyzwyczajeni do tego, że nie wracam na noc...
-To będą się musieli szybko przyzwyczaić, bo kolejnym razem nie puszczę cię tak szybko! -Zadeklarowała Rudowłosa, odprowadzając chłopaka do wyjścia. -A i jeszcze jedno zanim pójdziesz... -Wtrąciła, zatrzymując Sorę na progu. -Proszę, nie mów nikomu, że się spotykamy... mam nadzieję że to zrozumiesz.
~Tak właściwie, to nie do końca rozumiem...~
***
Tej nocy spojrzenie Sory na Strelitzię ponownie uległo zmianie. Początkowo zakładał on, że jest ona zwyczajną i trochę nieśmiałą ślicznotką, która ze względu na swoją urodę, prozaicznie przyciągała do siebie uwagę innych. Potem, poznając ją nieco bliżej, odniósł wrażenie, że swoją aparycją uwodzi facetów, dla własnych korzyści, a w ostateczności okazało się, że to emocjonalnie niestabilna dziewczyna, posiadająca ze sobą bagaż przykrych doświadczeń. To wszystko doprowadziło do tego, że zamiast skupiać się na fakcie utraconego prawictwa, co dla niektórych może być dość ważnym życiowym wydarzeniem, swoje myśli koncentrował na analizowaniu jak może jej pomóc. Jednakże natura Sory już taka była, że stawiał on sprawy innych wyżej niż swoje własne. Trochę toksyczne, prawda?
Art by Sayuri-sama

