sobota, 20 stycznia 2024

Rozdział 8 - Pierwsze i drugie pierwsze razy

 W sypialni panował półmrok. Jedynie księżyc unoszący się wówczas na niebie, nieznacznie rzucał światło na pomieszczenie, dodatkowo oświetlając nagie ciało Strelizti, jaka stała przy otwartym oknie i wypuszczała z ust dym papierosowy. Oprócz półmroku, w pokoju panowała także cisza. Sora leżał zaplątany w pościeli i gapił się pusto w sufit.
-Zapalisz? -Zapytała Rudowłosa, odwracając się w stronę chłopaka. 
-Nie, dzięki, nie mam ochoty...-Odparł od niechcenia. 
-Heej Sora! Co jesteś taki ponury, wszystko w porządku? -Wyrzuciła niedopałka za szybę, podeszła do łóżka i usadowiła się obok Niebieskookiego. 
-Spokojnie, wszystko ze mną okej...
-Hmm, wyglądasz jakby było zupełnie na odwrót, ale skoro tak, to chyba muszę uwierzyć ci na słowo. 
-Heh, sorry... To był mój pierwszy raz i się trochę zamyśliłem. -Oświadczył, zwracając wzrok na Strelitzię. 
-Że co?! Czemu dopiero teraz się o tym dowiaduję? 
-A co by to zmieniło? 
-No na przykład byłabym delikatniejsza. -Dziewczyna powiedziała to w taki sposób, że oboje w tym samym czasie parsknęli śmiechem, co do pewnego stopnia rozluźniło atmosferę. -Ale to poniekąd też był mój pierwszy raz, bo pierwszy raz kogoś rozdziewiczyłam!- Przyznała z dumą. 
-Następnym razem, jeśli oczywiście chcesz, nie będę już taki sztywny. -Powiedział, po czym zbliżył się do Streli i lekko ją pocałował. 
-Pewnie, że chcę... -Odparła i pomiędzy parą znów zapanowała cisza.
-Pierwszy raz, co? To przywodzi wspomnienia... -Po niedługiej chwili milczenie przerwała Strelitzia. -Mam nadzieję, że twój był udany, bo nie zawsze jest tak dobrze, jak mogłoby się wydawać... -Rzuciła smętnie i wypowiedziawszy te słowa, po jej policzku spłynęła łza. 
-Szczerze, to wyobrażałem sobie, że będzie gorzej. -Odpowiedział z uśmiechem, lecz po chwili spostrzegł wilgotny ślad na twarzy dziewczyny. -Hej, co się stało? Czemu płaczesz?
-Nic takiego, po prostu przypomniałam sobie, jak to było ze mną... -Powiedziała, cicho szlochając. -Upiłam się do tego stopnia, że mało co z tego pamiętam, ale wiem, że był to jakiś starszy gość, a ja nie do końca tego chciałam... -Wyznała. -Ale teraz już jest okej, nie ma co rozpamiętywać, było minęło!
-Strelitzia... nie może być okej, jeśli mówienie o tym wzbudza u ciebie takie emocje... chciałbym ci jakoś pomóc, ale raczej marny ze mnie terapeuta...
-Rozmowa z tobą mi wystarczy. W sumie to jesteś pierwszą osobą, której o tym powiedziałam....
-Coś dzisiaj dużo tych pierwszych razów, heh... -Rzekł Brązowowłosy, po czym zerknął na godzinę w telefonie. -Wybacz, że w takiej chwili, ale muszę się zbierać. Moi rodzice jeszcze nie są przyzwyczajeni do tego, że nie wracam na noc...
-To będą się musieli szybko przyzwyczaić, bo kolejnym razem nie puszczę cię tak szybko! -Zadeklarowała Rudowłosa, odprowadzając chłopaka do wyjścia. -A i jeszcze jedno zanim pójdziesz... -Wtrąciła, zatrzymując Sorę na progu. -Proszę, nie mów nikomu, że się spotykamy... mam nadzieję że to zrozumiesz.
~Tak właściwie, to nie do końca rozumiem...~


***


Tej nocy spojrzenie Sory na Strelitzię ponownie uległo zmianie. Początkowo zakładał on, że jest ona zwyczajną i trochę nieśmiałą ślicznotką, która ze względu na swoją urodę, prozaicznie przyciągała do siebie uwagę innych. Potem, poznając ją nieco bliżej, odniósł wrażenie, że swoją aparycją uwodzi facetów, dla własnych korzyści, a w ostateczności okazało się, że to emocjonalnie niestabilna dziewczyna, posiadająca ze sobą bagaż przykrych doświadczeń. To wszystko doprowadziło do tego, że zamiast skupiać się na fakcie utraconego prawictwa, co dla niektórych może być dość ważnym życiowym wydarzeniem, swoje myśli koncentrował na analizowaniu jak może jej pomóc. Jednakże natura Sory już taka była, że stawiał on sprawy innych wyżej niż swoje własne. Trochę toksyczne, prawda? 

Art by Sayuri-sama

Rozdział 8 na Wattpadzie


poniedziałek, 1 stycznia 2024

Rozdział 7 - Jedna osoba to już tłum

Sora jeszcze raz w spokoju przyglądnął się fotce, jaką otrzymał kilka godzin wcześniej, po czym na klawiaturze Gumiphona wystukał ciąg liter, które wysłał do Streli. Mimo tego, że Strelitzia przez swoje zachowanie nieco straciła w jego oczach, w ostateczności odpowiedź na jej pytanie była twierdząca. Brązowowłosy zdawał sobie sprawę, że od propozycji seksu, kiedy praktycznie w ogóle się nie znają, raczej do wielkiej miłości nie dojdzie, lecz zrobienie tego z dziewczyną, która się mu podobała, wcale nie jest takim złym pomysłem. 


21:00, Mieszkanie Strelitzi


~Wdech-wydech, idziemy. Jedyne co jest do stracenia, to dziewictwo.~ -Lekko zestresowany Niebieskooki stał u progu drzwi Strelitzi, lecz kierując się tą myślą, finalnie zdecydował się w nie zapukać. 
-Cześć, Sora. -Niedługo po tym, Rudowłosa znalazła się przy wejściu, witając chłopaka skąpym strojem, podkreślającym jej kobiece atuty. 
-M-mogę wejść?-Zapytał onieśmielony. 
-Teraz to już nawet musisz! -Powiedziała chichocząc, po czym złapała Sorę za rękę i pociągła go do środka. -Siadaj, a ja zrobię nam coś do picia -Streli wskazała ręką na kanapę i poszła do kuchni. 
-Twoich rodziców nie ma w domu? -Zapytał Sora, dziwiący się pustką, jaka panowała w wyjątkowo dużym mieszkaniu.
-Mieszkam sama. -Odparła, po czym postawiła na stoliku dwa drinki i usiadła obok Brązowowłosego. -Niby mam rodzinę, ale matka wyjechała zza granicę za facetem, z siostrą nie mam kontaktu już od kilku lat, a mój ojciec nie żyje. Ale dzięki temu mam to całe wielkie mieszkanie dla siebie! -Kontynuowała, uśmiechając się subtelnie. 
-Nie miałem pojęcia, że tak wygląda sytuacja... Pewnie musisz się czuć samotnie...
-Ani trochę nie czuję się samotnie! Przynajmniej mogę robić co mi się podoba i nikt nie wchodzi mi w drogę! -Strelitzia z entuzjazmem opowiadała o swoim biegu życia. Jednak nie trzeba było mieć wybitnie rozwiniętych zdolności analitycznych, aby zauważyć, że jej emocje nie były do końca szczere. 
-Heh, może ma to jakieś dobre strony, ale ja  jestem z tych, którzy raczej lubią otaczać się ludźmi. 
-To dobrze, bo przeciwieństwa się przyciągają, prawda? -Rzekła dziewczyna, przybliżyła się do Sory i pociągła go za naszyjnik, jaki wówczas miał na sobie. Ten nic nie odpowiedział, tylko pobłądził niepewnie wzrokiem w górę, co sprawiło, że ich spojrzenia spotkały się w jednym punkcie. -Ale masz piękne oczy, aż można się w nich utopić! -Stwierdziła bez ogródek. 
~Za to w Twoim spojrzeniu jest coś niepokojącego...~ -Pomyślał, wpatrując się w Strelitzię.
-Chodźmy w jakieś wygodniejsze miejsce. -Zaproponowała Rudowłosa i ponownie łapiąc chłopaka za dłoń , zaprowadziła go do sypialni, jaka znajdywała się piętro wyżej. Kiedy już znaleźli się w pokoju, zapalczywie pchnęła go na łóżko.
-Sora, czemu jesteś taki spięty? Przecież nie zrobię ci krzywdy... -Powiedziała, po czym usiadła na nim okrakiem i zrzuciła z siebie górną część garderoby. 
-Aż tak to po mnie widać? -Zapytał skonfundowany Niebieskooki, śmiejąc się nerwowo. 
-Wszystko będzie dobrze...-Wyszeptała, a jej usta powędrowały na jego szyję, na której zaczęła składać wytworne pocałunki. Sora również chciał wykonać jakiś ruch ze swojej strony, lecz dreszczyk emocji na myśl tego, co się za chwilę wydarzy, całkowicie go sparaliżował. Ta bezwładność była na tyle duża, że nim się spostrzegł, Strelitzia pozbawiła go wszystkich ubrań i równie całkiem naga, siedziała na wysokości jego krocza. W pewnym momencie poczuł, jak dziewczyna nadziewa się na jego męskość i zaczyna wykonywać jednostajne ruchy w górę i w dół, jakie z każdą chwilą przyśpieszały. Ciało Brązowowłosego samo wysyłało mu wskazówki, jak reagować w zaistniałej sytuacji, więc wedle tych podpowiedzi, chłopak zamknął oczy i odstawiając na bok całą swoją konsternację, dał się ponieść chwili.


***
Każdego dnia jesteśmy bogatsi o jakieś nowe doświadczenia, zarówno swoje, jak i innych osób, które pozwalają nam niekiedy lepiej rozumieć otaczającą nas rzeczywistość. Wtedy zaczynamy szerzej otwierać oczy, na pozory, którymi na co dzień żyjemy i to pozwala nam wyjść z bańki złudzeń, jaka nas otula. A co, jeśli sami nie możemy znaleźć z niej wyjścia? Zostaje tylko liczyć na to, że ktoś przebije ją siłą...


Art by Sayuri-sama

Btw, Szczęśliwego Nowego Roku! 😊


Rozdział 7 na Wattpadzie