Tego samego wieczoru, 22:00
W ostatnim czasie wieczory na wyspie bywają wyjątkowo ciepłe, jak też przystało na marzec. Będąc pod wpływem tej wiosennej aury, Sora toczył się powoli przez uliczki miasta, tym samym urządzając sobie mały, spontaniczny spacerek. Mimo iż w tamtej chwili Niebieskooki szedł w samotności, przez cały czas towarzyszyły mu myśli, skupiające się na wcześniejszej rozmowie ze Strelitzią. "Nie wiem, chyba tęsknię za tobą" - Zdanie to zapętlało mu się w głowie, całkiem tak, jakby miał w wtedy zamiast mózgu odtwarzacz CD, a w nim płytę, która zacięła się na tym jednym, konkretnym fragmencie. Chłopak przeszedł jeszcze parę metrów, lecz w pewnym momencie zatrzymał się na chwilę i podjął decyzję, że zmieni nieco plany dotyczące dzisiejszego powrotu do domu.
***
Sora stanął przy wejściu, a następnie zdecydowanym ruchem wcisnął dzwonek do drzwi, z nadzieją, że zostaną one otwarte. Ku jego fartowi, nie musiał długo czekać na reakcję, gdyż po niecałej minucie usłyszał przekręcający się zamek.
-Sora...?
-No cześć Streli, też się tak jakoś stęskniłem...
-Widzę, że nie tylko ja potrafię być nieprzewidywalna. -Oświadczyła z fascynacją, po czym wciągnęła go za rękę do mieszkania. -Nie mogłam się doczekać naszego kolejnego spotkania.
-H-hej, jeszcze nawet nie zdążyłem się porządnie przywitać a ty już...-Wtrącił mimochodem Brązowowłosy, który poczuł jak dłonie dziewczyny gwałtownie wsuwają się pod jego bluzę. -Podobno lubisz ze mną rozmawiać, a z tego co wiem, to rozmowę zaczyna się trochę inaczej...
-Lubię twój głos, ale jeszcze bardziej polubiłam twoje ciało. -Jej ręce spod bluzy szybko przemieściły się na guzik od spodni, który bez wahania odpięła i ochoczo opuściła je w dół.
-A-ah Strelitzia... T-ty tak na serio? A-ah... -Z trudnością zapytał Sora, po czym spoglądnął w dół, gdzie ujrzał jak Rudowłosa oplata ustami jego przyrodzenie. Ta już nic się nie odezwała i skupiła na rozpieszczaniu go swoim językiem.
-Mmm... rozgrzany, co? To teraz chodź na kanapę...-Przerwała po chwili, sugestywnym wzrokiem patrząc na chłopaka. On przystał na tę propozycję i w ten sposób oboje szybko znaleźli się w salonie.
-P-poczekaj, gumy... -Zasygnalizował, powstrzymując dziewczynę, która to miała zamiar jak najszybciej na nim usiąść. -Eh.. gdzieś na pewno je miałem...
-Haha, spokojnie biorę tabletki, więc chciałabym, żebyś tym razem poszedł na całość...! -Orzekła i z impetem wbiła się na jego członka.
I tak oto za inicjatywą Strelitzi, przebrnęli oni przez kilka różnorakich pozycji, które z dużą częstotliwością zmieniali. Sora w dalszym ciągu przez ograniczone doświadczenie w tej sferze nieśmiało podejmował działania, jednak z każdym ruchem nabierał coraz to większej pewności w dotykaniu kobiecego ciała, co w ostateczności doprowadziło jego partnerkę do satysfakcjonującego finału. Sam również skończył krótko po niej i lęgnął plecami na poduszki.
-Ahh, jesteś boski!- Skomplementowała Rudowłosa, zeszła ze zdyszanego chłopaka, a następnie sięgnęła po papierosa i zapalniczkę.
-To chyba dobrze, biorąc pod uwagę, że robiłem to drugi raz w życiu...
-Nie ma znaczenia ile razy to robiłeś, kiedy potrafiłeś sprawić żebym doszła. -Przyznała, wydmuchując dym.
-Aż taka jesteś wymagająca?
-Wcale nie jestem jakoś szczególnie wymagająca... po prostu moi ex byli dupkami i egoistami... Jak tylko oni sami skończyli, to ubierali się i jak gdyby nigdy nic wracali sobie do domu. A z tobą jest inaczej.
-Heh... w takim razie chyba nie zależało im na tobie za bardzo...
-Czyli skoro oni się nie starali, bo im na mnie nie zależało, to mam rozumieć, że ty się starasz, bo ci na mnie zależy? -Zapytała wnikliwie Strelitzia, przybierając nieco na powadze.
-Muszę iść się przewietrzyć. -Palnął niespodziewanie Brązowowłosy, zgarnął ramę fajek leżącą na stole i wciągając na siebie spodnie, wyszedł na balkon. To co właśnie zrobił, zdecydowanie można nazwać ucieczką. Nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, którego nigdy wcześniej nawet sam sobie nie zadał. Odpalił wówczas papierosa i spojrzał w niebo, co by poukładać myśli. Jednakże jego plan kupienia sobie czasu na odpowiedź szybko został zrujnowany, gdyż dziewczyna postanowiła pójść za nim.
-Hejjj, czemu nie powiedziałeś, że idziesz zapalić?! Zazwyczaj palę w samotności, a miło by było mieć jakieś towarzystwo...
-Hmm, popularna dziewczyna narzeka na brak towarzystwa? Dziwne.
-Co z tego, że jestem lubiana, jak tak naprawdę nie mam nikogo... Żadnego przyjaciela, który by mnie wysłuchał, zrozumiał... polubił za to jaka jestem, a nie tylko za to jak wyglądam... -Wyznała, a jej oczach zaczęły gromadzić się łzy.
-Strelitzia... nie umiem ci jeszcze odpowiedzieć, czy mi na tobie zależy, ale... na pewno zależy mi na tym, żebyś przestała udawać, że wszystko jest w porządku, jasne? -Sora zwrócił się w kierunku Rudowłosej i położył jej dłonie na ramionach.
-Ale jest w porządku! -Pisnęła, po czym wybuchła płaczem.
-I dlatego płaczesz, hm?
-Tak!
-Eh... chodź, wejdźmy do środka. -Zaproponował Niebieskooki, prowadząc ją z powrotem do salonu, a następnie podał jej chusteczki. -No okej, mówiłaś, że nie masz przyjaciela, który by cię wysłuchał. Ale jakbyś miała, to o czym byś chciała mu powiedzieć?
-O wszystkim... co robiłam, jak się czuję, co mi się podoba, a co nie... Ale jakie to ma znaczenie, skoro nikogo takiego nie mam?!
-Spokojnie, nie denerwuj się, ja tylko próbuję cię jakoś zrozumieć...
-Oj tam, darujmy sobie tą zabawę w psychologa, idę po wino! -Wykrzyczała, raptownie zmieniając nastrój z rozpaczy na euforię. -Napijesz się ze mną?
-Nie, dzięki... tak właściwie będę musiał już iść. Jest prawie środek nocy, a ja mam kawałek do domu... -Zakomunikował Sora, na co Strelitzia znów wyraźnie posmutniała.
-Sora, proszę, zostań... -Wtem położyła butelkę z trunkiem na blacie i pognała za chłopakiem, delikatnie szarpiąc go za rękaw. Ten odwrócił się w jej stronę i spostrzegł, że dziewczyna niemalże błagającym wzrokiem chce go zatrzymać.
-No dobrze, zostanę.
Art by Sayuri-sama


