poniedziałek, 25 marca 2024
Rozdział 14 - Zniesławienie part 2.
-Siema Riku! -Zawołał Brązowowłosy, widząc swojego kumpla na korytarzu. -I co tam, jak się trzymasz stary?
sobota, 16 marca 2024
Rozdział 13 - Zniesławienie part 1.
"Uuu, Sora, nie wiedziałam, że z Ciebie taki bad boy!", "No cześć, Sora, poświntuszymy razem?", "O stary +1, ale odjebałeś akcję!" -Niebieskooki szedł przez korytarz szkolny i z każdej strony do jego uszu docierały podobne komentarze. Miał ochotę zapaść się pod ziemię, ale nawet pod ziemią prawdopodobnie nie uniknął by krzywych spojrzeń oraz szepczących na jego widok ludzi. Czym więc zasłużył sobie na taką sławę? Już pędzę z wyjaśnieniem, lecz zacznijmy od początku.
Poniedziałek to znienawidzony dzień, zarówno dla uczniów, jak i wszystkich ludzi rozpoczynających wtedy nowy tydzień pracy. Sora także był jednym z tych nieszczęśników, który był zmuszony zrywać się rano z ciepłego łóżeczka i udać się na zajęcia po kolejną dawkę ciekawej lub mniej ciekawej wiedzy. Jednak na ogół optymistyczne podejście do życia naszego szpiczastowłosego bohatera sprawiało, że we wszystkim umiał on doszukać się pozytywów. Tak też było w tym przypadku, ponieważ wiedział on, że może tutaj codziennie widywać swoich ziomków. Skoro już mowa o przyjaciołach, w drodze do placówki edukacyjnej, natrafił na dwie, znajome mu twarze.
-Sora, zaczeeekaj! Nie poznajesz nas?! -Chłopak usłyszał charczący głos dochodzący z oddali i z automatu obrócił się w jego kierunku.
-Eh, ciężko zapomnieć o kimś, kto ma tak irytujący głos...
-Że niby ja mam irytujący głos?! Phi! Wypraszam sobie takie teksty pod moim adresem!
-Donald, wiesz, że Sory humor nigdy nie opuszcza, on przecież tylko sobie żartuje. -Dodał ze spokojem Goofy, ujarzmiając komiczne fanaberie kaczora.
-Tylko że ja wcale nie żar...
-Sora! - Przerwał mu wyższy z jego zwierzęcych przyjaciół, nie chcąc dopuścić do dalszego rozwoju "konfliktu". -Dawno się nie widzieliśmy! Opowiadaj, co tam u Ciebie?
-Hmm, w skrócie, to dużo się dzieje...
-Wychodzi na to, że randka w stawie przyniosła efekty. -Przyznał z Donald, nastroszając piórka.
-Tak, przyniosła, ten jeden raz możesz być z siebie dumny.
-Czyżby nasz mały Sora się zakochał? -Zagłębił się w temat Goofy, ale nie dane mu było usłyszeć odpowiedzi, gdyż nagle do grupy przyłączyły się Olette i Kairi, idące przeciwległą uliczką.
-Słuchajcie, ale mam newsy! -Wykrzyczała na przywitanie podekscytowana Olette. -We wrześniu Aqua i Terra biorą ślub! Wszyscy jesteśmy zaproszeni!
-Łał, moje gratulacje. -Skwitował Sora, nie emanując przy tym jakimś specjalnym entuzjazmem.
-Nie wyglądasz, jakby cię to obchodziło... -Dodała po chwili Szatynka, widząc jego reakcję.
-Sora jest jeszcze za młody, żeby myśleć o takich rzeczach, haha...! -Na rozluźnienie atmosfery wtrąciła Kairi.
-Kairi, jak ty mnie dobrze znasz...
-No może i jest za młody, żeby myśleć o ślubach, ale chyba na wesele to już pójdzie, co nie? -Zapytała Olette, aluzyjnie patrząc na Brązowowłosego. -A skoro Kairi cię tak dobrze zna, to osoby towarzyszącej też nie będziesz musiał daleko szukać! -Powiedziała i puściła oczko do koleżanki.
-Ale Sora ma już inn...-Rzucił bez namysłu Donald, lecz na szczęście Sora zdążył go powstrzymać przed dokończeniem wypowiedzi. -Taak właśnie, mam już inne plany!
-Hę? Niby jakie? -Zakwestionowała Szatynka, jednocześnie spoglądając na zegarek wskazujący na 7:55. -Później nam się ładnie z tego wytłumaczysz, a teraz spadamy na lekcje, chodź Kairi! -Wtedy obie przyśpieszyły kroku, lecz idąc, Kairi odwróciła głowę w stronę chłopaka i otaksowała go spojrzeniem pełnym podejrzliwości.
Liceum, lekcja fizyki, 9:55
"I o tym właśnie mówi zasada III dynamiki Newtona. Otwórzcie proszę podręczniki na stronie pięćdziesiątej czwartej..."
~Jakie niby inne plany?! Przecież to totalnie nie ma sensu! Ale się wjebałem... Dużo łatwiej by było, gdyby każdy wiedział o Strelitzie...~ -Sora nieustannie wracał do swoich wcześniejszych słów, uświadamiając sobie, jakich bzdur nagadał.
-Panie Soro, czy pan mnie słucha?! -Zagadnął poirytowany nauczyciel, zauważywszy, że ten niemal cały czas gapi się w okno.
-Taa, słucham... podręcznik na stronę 54, tak?
-Owszem, ale prosiłem o przeczytanie tekstu! Jeszcze raz zobaczę, że pan buja w obłokach, to dostanie pan uwagę! -Od dłuższego czasu, myśli Niebieskookiego pochłaniało wszystko, tylko nie materiał, jaki obecnie przerabiali na zajęciach, co na pewno nie ułatwia sprawy, kiedy jest się w ostatniej klasie szkoły średniej. Sora pokornie wykonał polecenie nauczyciela, postanawiając, że będzie bardziej skupiał się na lekcjach, jednakże nie trzeba było długo czekać, ażeby ów postanowienie prysło jak bańka mydlana. Tym razem czynnikiem rozpraszającym był gumifon, który kilka razy zawibrował w kieszeni chłopaka. Oczywiście od razu go wyjął i spojrzał na wyświetlacz, gdzie ukazało się powiadomienie o nowej wiadomości.
Od: Strelitzia
Treść: Papierosek na przerwie?
Art by Sayuri-sama
Rozdział 13 na Wattpadzie
niedziela, 3 marca 2024
Rozdział 12- Szybciej ugrzęznąć w bagnie, niż wejść w dorosłość
Niedziela, 04:24, Nowa wiadomość
Od: Sora
Do: Roxas
Treść: Jakby ktoś pytał, to powiedz że była impreza i spałem u Ciebie, dzięki!
***
Tej nocy zrobili to jeszcze z trzy razy. Seks przeplatał się z przerwą na papierosa, przerwa na papierosa przeplatała się z pocieszaniu Strelitzii, jeśli weszli na jakiś drażliwy dla niej temat, a w rezultacie to błędne koło przestało kręcić się nad ranem, kiedy to oboje padli ze zmęczenia i błyskawicznie zasnęli. Świt szybko przeistoczył się w dzień. Sorę wówczas czekał ciężki powrót do szarej rzeczywistości i domu, w którym z pewnością czekali nie zbyt zadowoleni rodziciele, zaniepokojeni jego brakiem odzewu na telefony. Korzystając z okazji, że dziewczyna jeszcze śpi, bezszelestnie opuścił sypialnie, a potem jej mieszkanie i wolnym krokiem udał się do domu.
-Sora, gdzieś ty się podziewał całą noc?!!! Z ojcem odchodziliśmy od zmysłów! -W progu przywitała go rozwścieczona matka, krzyżując mu tym samym plany, o niezauważalnym przemknięciu do swojego pokoju.
-Nocowałem u Roxasa. -Odburknął, jednocześnie ściągając buty.- Ogólnie miło że się martwicie, ale myślę, że jestem już w takim wieku, że raczej nie muszę się wam tłumaczyć, co robię.
-Oczywiście, że będziemy się martwić! Bez względu na to, ile masz lat...
-Skarbie, nie histeryzuj. Jest już dorosły i wierzę, że umie wziąć za siebie odpowiedzialność. -Do rozmowy wtrącił się ojciec chłopaka. -Ale Sora, na litość boską, nie pal tyle, bo aż cały dom śmierdzi kiepami...
-Papierosy?! Dziecko, co się z tobą stało... -Podsumowała mama Niebieskookiego, gdy ten bez słowa opuszczał pomieszczenie.
Bądź co bądź, pomijając sam aspekt matczynej troski, miała ona rację. Faktycznie od od pewnego czasu, standard zachowania Sory zaczął się zmieniać. Zazwyczaj nie zwracał się tak oschle do swoich rodziców, był zdecydowanie bardziej wylewny i otwarty na innych ludzi, a przede wszystkim nie tykał używek, no przynajmniej tytoniu. Te zmiany można by było zwalić na wchodzenie w dorosłość, lecz w tym przypadku dorosłość nie do końca była ich powodem.
***
~-Im więcej spędzam z Tobą czasu, tym bardziej zaczynam myśleć, że jesteś wszystkim, czego potrzebuję...
-Co masz na myśli, Strelitzia?
-Czuję, że możesz być przyjacielem, którego nigdy nie miałam... I masz w sobie coś... coś, co sprawia, że chciałabym mieć cię cały czas przy sobie...
-Wiesz, za krótko się znamy, żebym mógł powiedzieć to samo, ale... mimo wszystko, stajesz się dla mnie kimś ważnym.
-Znamy się wystarczająco, żebym mogła przyznać, że pomału tracę dla ciebie głowę... ~
To zadziwiające, jak kilka zdań zawierających kilka ciepłych słówek, może namieszać człowiekowi w głowie. Ten ułamek rozmowy z wczorajszego wieczoru, nie dawał o sobie zapomnieć, czymkolwiek Sora nie próbował by się zająć. Wiedząc, że w takich chwilach najlepszym lekarstwem jest podzielenie się z kimś swoimi emocjami, postanowił odwiedzić kumpla, który jako jeden z nielicznych, był wtajemniczony w całą sprawę.
Dom Roxasa, 18:25
-Yyy siema, nie przeszkadzam? -Zapytał z deczka zmieszany Sora, kiedy w drzwiach ujrzał rozebranego do połowy Blondyna.
-Eh stary, już przeszkodziłeś... ale jak już przyszedłeś, to właź. -Rzucił markotnie Roxas, po czym oboje weszli do domu. -Namine, ubieraj się, mamy gościa!
-To może ja jednak pójdę...? -Wtrącił Niebieskooki, czując się w tym momencie jak piąte koło u wozu.
-Nie no luz, poruchamy się później, no chyba że znowu przyjdzie jakiś kolejny, zagubiony rodzynek...
-Kolejny? To nie ja jedyny was dzisiaj nachodzę?
-Kairi niedawno co od nas wyszła. -Wyjaśniła Namine, która dołączyła do rozmowy.
-A propos Kairi, to przy okazji zostawiła coś dla ciebie...-Odezwał się Roxas, a następnie sięgnął ręką na szafkę, gdzie leżała paczka kondomów i wręczył je skonsternowanemu Sorze. -Nie mówię, że by nam się nie przydały, ale może lepiej pilnowałbyś swoich rzeczy?
-Ok, wszystko jasne czemu nie mogłem ich wtedy znaleźć...-Powiedział niby do siebie, lecz i tak wszyscy to słyszeli. -Ale skąd Kairi miała moje gumy?
-Mówiła, że wypadły ci jak odprowadzałeś ją do domu i prosiła, żeby ci je oddać, jak się zobaczymy.
-Fuck, co ona musiała sobie wtedy pomyśleć... -Rzekł Sora, wykonując gest facepalma.
-Haha, powiem ci, że nieźle wtopiłeś! Niby kondomy, normalna rzecz, ale Kairi mogła dojść do wniosku, że to wobec niej miałeś jakieś zamiary... No wiesz, najpierw Riku nagle sobie idzie, sugerując byś ją odprowadził i zostawia was we dwójkę, potem ją odprowadzasz, a na samym końcu gubisz gumy i do tego jest noc, no co innego można sobie pomyśleć? Hahaha! -Blondyn szybko przeanalizował ciąg wydarzeń, drwiąc z pogrążonego w żenadzie Sory. -No dobra, co się stało to się nie odstanie, ale gadaj, co to był za gruby melanż, że aż do mnie musiałeś iść kimać, haha! -Zmienił temat, nawiązując do treści wiadomości, jaką otrzymał nad ranem.
-No faktycznie było grubo... byłem u Strelitzi i całą noc po mnie skakała, także nie miałem nawet jak wyrwać się do domu...
-Całą noc?! O gościu, szczęściarz z ciebie! -Przyznał Roxas, na co Namine rzuciła mu fochające spojrzenie.
-Nie wiem czy taki szczęściarz, im więcej z nią gadam, to mam wrażenie że jest trochę świrnięta, to znaczy ma pewnie jakieś problemy z psychą...
-Jak świrnięta to red flag, lepiej uciekaj póki możesz...
-Taa, wiem. Tylko że ja chyba się w niej zabujałem...
-Może to tylko zauroczenie, bo zadowala cię w łóżku... Daj sobie trochę czasu, może ci przejdzie. -Poradziła dziewczyna, mimo tego, że akurat nie była ona najlepszą osobą do dawania porad miłosnych.
-No właśnie Sora, Nami ma rację. Musisz zastanowić się, czy bardziej chcesz w niej zamoczyć, czy bardziej chcesz ją zobaczyć. -Skwitował Blondyn, co wywołało rozbawienie na twarzy jego kumpla.
Sora nie skomentował tej wypowiedzi, gdyż w owym czasie jego uczucia były zbyt chaotyczne, żeby jasno określić, czy kieruje nim zakochanie, czy jedynie sam popęd seksualny. Jednak jednej rzeczy był pewien - pragnął tkwić przy Strelitzie, do momentu kiedy ta finalnie zdobędzie się na szczerość i opowie mu o wszystkich swoich bolączkach, a gdy to już nastąpi, pomóc jej się nimi uporać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


