Kairi złapała za telefon i omal nie wypuściła go z rąk, widząc treść wiadomości wyświetlającej się na ekranie. W bezruchu gapiła się na pusty dymek czatu, będąc kompletnie zaskoczona i nie mając pojęcia, co odpisać jak i również co konkretnie jej przyjaciel miał na myśli. Po chwili jednak sprawa sama się wyjaśniła, gdyż poczuła wibracje zwiastujące nowe powiadomienie.
Od: Sora
Do: Kairi
Treść: *Czy czy masz coś przeciwko, żebyśmy byli parą na jutrzejszej wycieczce? Sorry, nie wysłało się 😅
Po przeczytaniu poprzedniej wiadomości, jej serce waliło tak szybko, jak gdyby miało zamiar wyskoczyć z klatki piersiowej a potem wydać okrzyk pełen radości, lecz całe szczęście w ostateczności pozostało na swoim miejscu. Mimo tego że propozycja Sory miała trochę inny wydźwięk niż początkowo zakładała, to pierwszy raz od dłuższego czasu dziewczyna promieniowała szczęściem na samą myśl pójścia do szkoły po weekendzie. Od razu wzięła się za przygotowywanie outfitu na jutrzejszy dzień i zrobiła więcej kanapek, co by poczęstować też Sorę, gdyby jednak teoria "przez żołądek do serca" jakimś cudem miała zadziałać. Wzięła długą kąpiel, gdzie zamiast nucić pod nosem piosenki Utady Hikaru, jakie uwielbiała, snuła w myślach scenariusze dotyczące przebiegu wycieczki i gdy już zakończyła swoją wieczorną rutynę, położyła się do łóżka.
Od: Kairi
Do: Sora
Treść: Nie mam nic przeciwko 😊 zajmij dla nas miejsca w pociągu jak przyjdziesz wcześniej 😊
Odpisała i zamknęła oczy, jednakże z podekscytowania jeszcze długo nie mogła zasnąć.
Poniedziałek, 8:10, dworzec główny na Destiny Islands
Uwaga, uwaga! Pociąg osobowy do stacji Twilight Town, przez Monstropolis i Agrabah główny stoi na torze trzecim, przy peronie drugim. Planowy odjazd pociągu o godzinie 8:35, życzymy Państwu przyjemnej podróży! - Takim komunikatem został przywitany Sora, kiedy tylko przekroczył próg dworca. Zgodnie z prośbą Wiśniowowłosej, chłopak przybył na miejsce stosunkowo wcześnie, ażeby na spokojnie móc odnaleźć ludzi ze swojego liceum, bez pośpiechu ogarnąć miejsca, a przede wszystkim uniknąć spotkania ze Strelitzią, która w zwyczaju miała przychodzić spóźniona. Wszedł do pociągu, rozglądnął się dookoła i zauważył siedzących razem Haynera i Olette.
-Siema, te dwa miejsca przed wami są wolne?
-O Sora, siemaneczko, siadaj śmiało! Nikt ich jeszcze nie zaklepał. -Odparł Szatyn, podając mu rękę na powitanie. Sora usiadł przy oknie, a na drugie siedzenie walnął plecak, na wypadek gdyby jakiś nieproszony typ miał zamiar tam się rozsiąść.
-A gdzie macie Pence'a? Przecież wy zawsze trzymacie się w trójkę.
-Pence od tygodnia chyrlał jak by miał gruźlicę i wczoraj totalnie go rozłożyło, peszek.
-W zasadzie to... teraz bardziej trzymamy się we dwójkę. -Rzuciła Olette, spoglądając jednoznacznie na siedzącego obok towarzysza.
-Po prostu chodzimy ze sobą. -Wyjaśnił Hayner, co wcale nie wywołało jakiegoś super wielkiego zdziwienia u Niebieskookiego.
-Tak mi się coś zdawało, no ale moje gratulacje.
-Miejmy tylko nadzieję, że Strelitzia się nie spóźni... - Powiedziała dziewczyna, na co Sora jedynie ciężko westchnął.
-Nie jadę ze Strelitzią.
-Jak to?! -Zapytali chórem. -Co się stało?
-Eh, nie ważne, długa historia... czekam na Ka... -Brązowowłosy nie dokończył myśli, ponieważ jego oczom ukazała się osoba, dla której trzymał miejsce. Lecz samo pojawienie się Kairi, nie było powodem dla którego chłopak zaniemówił. Tym powodem był niecodzienny wygląd jego przyjaciółki. Kairi bowiem miała na sobie błękitną, rozkloszowaną sukienkę, która od połowy ud odsłaniała jej długie nogi, jakie dodatkowo podkreślały sandałki na obcasach, włosy natomiast ułożone były w delikatne loki, jakie dodawały jej bajecznego uroku, a na twarzy miała starannie wykonany makijaż, subtelnie uwydatniający jej dziewczęcą urodę. To wszystko sprawiło, że ludzie dookoła się za nią oglądali, ale ona sama raczej nie przepadała za byciem w centrum uwagi. Wówczas zależało jej na przyciągnięciu spojrzenia, tylko jednej konkretnej osobistości i z powodzeniem osiągnęła zamierzony cel, gdyż Sora nie mógł oderwać od niej oczu.
-Cześć Sora, mogę tutaj usiąść? -Zapytała, uśmiechając się rozkosznie.
-T-tak. - Odparł onieśmielony. -Tak jak pisałaś, zająłem dla nas miejsca...
-Dzięki, wiedziałam, że mogę na ciebie liczyć!
-Kairi, wyglądasz tak jakoś...
-Jakoś?
-...Jakoś inaczej... to znaczy, ładnie...
-Haha, a zazwyczaj wyglądam nieładnie?
-Ehhh! Nie to miałem na myśli! -Odburknął skonsternowany Sora i tym samym wszyscy wybuchli śmiechem, w tym także Hayner i Olette, jacy to przysłuchiwali się temu całemu niezręcznemu dialogowi.
-Hej kochanie! Zajęłam nam miejsca na przodzie, zbieraj się. - Wtem ta miła atmosfera została przerwana, ponieważ na miejsce, wyjątkowo o czasie, przybyła Strelitzia.
-Wybacz, ale dzisiaj siedzę z Kairi.
-No to niech może ona się przesiądzie miejsce do przodu, a ja usiądę obok ciebie?
-Nie, Strelitzia. Kairi zostaje tutaj i ja też nigdzie nie mam zamiaru się ruszać. -Odpowiedział stanowczo.
-Chyba sobie kpisz. -Syknęła Rudowłosa, z całych sił starając się nie wybuchnąć. -Trzeba mi było powiedzieć wcześniej, a nie teraz jak już siedzimy w pociągu!
-Mówiłem ci, ale nie słuchałaś. Poza tym, uspokój się, bo nic takiego się nie dzieje.
-No właśnie Strelizunia, złość piękności szkodzi. -Nagle do rozmowy dołączył Demyx - kolega z jej klasy, jaki w ogóle nie krył się z faktem że na nią leci. -Jak twój facet ma cię w dupie, to zapraszam do mnie. A akurat tak się składa, że też siedzę sam. To jak będzie słodziutka?
-Tak, masz rację, usiądę z tobą. -Odpowiedziała bez chwili zastanowienia, rzucając na Sorę zawistne spojrzenie.
-Dobry wybór! -Wykrzyknął triumfalnie Blondyn i zgarnął ją ze sobą.
-Kurwa, ale przedszkole... jeśli ona myśli, że będę zazdrosny i robi mi na złość, to się grubo myli... -Burknął pod nosem zirytowany Sora.
-Spokojnie, już sobie poszli... -Szepnęła Kairi, próbując załagodzić sytuację.
-Ehh, jak ona mnie ostatnio wkurwia! Ile zostało do odjazdu? Może zdążę jeszcze iść zajarać...
-7 minut, ale za chwilę i tak będą sprawdzać obecność... -Oznajmiła, po czym obróciła się w kierunku chłopaka i lekko chwyciła go za ręce. -Sora, przypuszczam, jakie musi to być dla ciebie ciężkie, bo mnie też zirytowało jej zachowanie, ale... czy warto mieć przez to zepsuty humor na cały dzień?
-Jasne, że nie warto... -Rzekł po chwili milczenia. -Dzięki, Kairi. Nie wiem co robisz, ale przy tobie czuje się o wiele spokojniejszy.
Art by Sayuri-sama

