środa, 23 października 2024
Rozdział 32- Happily ever after
-Ej chodź do środka bo zmo... -Nagle u progu zawitała Namine, która wcześniej przyszła odwiedzić swoją przyjaciółkę i na widok obejmującej się pary szeroko rozdziabiła usta. -Eee, w tej sytuacji to może ja wejdę do środka... -Wydukała, a oni automatycznie oderwali się od siebie. -Albo nie, chwila... Sora, mamy sobie do pogadania!
niedziela, 13 października 2024
Rozdział 31- Zdominuj, kontroluj, kochaj
Tego samego dnia, 16:00, plaża
-Jestem debilem...-Rzucił zrezygnowany Sora, dryfując na materacu- najpierw zaproponowałem jej chodzenie, a potem powiedziałem, że nie mogę przestać myśleć co dzieje się ze Strelitzią... Weź mnie utop, czy coś...
-Nawet mnie nie namawiaj, udusiłbym cię teraz gołymi rękami! -Odparł Riku, który także wylegiwał się obok niego na dmuchańcu.
-Śmiało, tylko zrób to szybko, żebym za długo się nie męczył...
-Zamiast umierać, lepiej zastanów się, jak to odkręcić, idioto! -Krzyknął Srebrnowłosy, zamaszystym ruchem zrzucając Sorę do wody -Kiedy do twojej tępej pały dotrze, że uczucia to nie zabawka?
-To nie tak, że bawię się czyimiś uczuciami -Zaczął, z powrotem wdrapując się na dmuchane legowisko- Tylko sam nie rozumiem swoich...
-A co tu niby masz do rozumienia?! Albo jesteś z Kairi i przestajesz pieprzyć farmazony, albo wracasz do Strelitzi i dalej dajesz się szmacić -Powiedział wprost -A jeśli nie potrafisz zdecydować, czego chcesz, to najlepiej żebyś w ogóle nie bawił się w związki…
-Wiem czego chcę. -Rzekł stanowczo- Chcę być z Kairi i gdybym tylko nie wkręcił sobie w łeb jakiś pojebanych wyrzutów sumienia, to nie widziałbym poza nią świata…
-Taa, tylko jeśli się od nich nie odetniesz, to nic z tego nie wyjdzie... -Orzekł Riku. Sora nic nie odpowiedział, tylko całkiem spontanicznie obsunął się do oceanu i zanurkował. Popłynął nieco w dół i będąc lekko pod poziomem wody, zatrzymał się, zawisnął bezwładnie i zamknął oczy.
-Mogłeś dać jej szanse!
-Za mało się starałeś!
-Zbyt pochopnie to skończyłeś i ona teraz cierpi!
~Znowu je słyszę...i za każdym razem mówią to samo...~
-To dało się jeszcze uratować!
~Dość.~
-Mogłeś po prostu przy niej być!
~Dość!~
-Jeśli teraz jej się pogorszy, to będzie to tylko twoja wina!
~Dość!!!~ -Krzyknął w myślach, gwałtownie przerywając kakofonię rozgrywającą się w jego głowie i w mgnieniu oka wypłynął na powierzchnię.
-Tylko... jak się od nich odciąć, kiedy czuję, jak one mnie zjadają? -Zwrócił się do Riku, który z lekka zaniepokoił się jego wcześniejszym zachowaniem.
-Eh samokontrola, Sora. Albo ty kontrolujesz swoje myśli, albo one kontrolują ciebie. To ty musisz wybrać.
-To będzie trudne jak cholera, ale mój wybór jest oczywisty. -Oznajmił głosem kipiącym z determinacji, po czym poszedł w kierunku brzegu.
***
Jak wygrać walkę, gdy stajesz na pojedynek sam ze swoimi myślami? Kiedy ty jesteś jeden, a ich jest tysiące? Gdzie pole bitwy to twoja głowa, a twoją bronią jesteś ty sam?
Nie, w tej walce nie będzie sojuszników ani łutów szczęścia. Tylko od ciebie będzie zależeć, czy odniesiesz zwycięstwo, czy poniesiesz klęskę...
***
Nastał wieczór. Deszcz uderzał o beton, łzy kapały na podłogę, a Sora pędził przed siebie co tchu. Jak najszybciej chciał dotrzeć na miejsce i zapobiec końcowi tego, co nawet jeszcze się nie zaczęło. W końcu znalazł się pod drzwiami i zapukał, mając nadzieję, że kiedy go zobaczy, nie zatrzaśnie mu ich przed nosem. Ku jego uldze, po chwili otwarła drzwi i gdy go ujrzała, wcale nie miała zamiaru ich zamykać.
-Kairi...-Zaczął, próbując uspokoić przyśpieszony od biegu oddech -Kairi, przepraszam! Przepraszam, za to co powiedziałem i za moje chore myśli, których nie umiałem opanować... Przysięgam, że zapanuję nad tym, bo tak strasznie mi na tobie zależy! -Wykrzyknął, a ona stała w bezruchu, przecierając dłonią zapłakane oczy -Ale też zrozumiem, jeśli nie będziesz chciała być z takim świrem jak ja...
-Sora... -Pisnęła i wspinając się na palcach, mocno się w niego wtuliła -Może i nigdy nie będę w stanie zrozumieć co czujesz, ale chcę być z tobą i obiecuję, że cokolwiek by się nie działo, będę cię wspierać...
~...Bo tak bardzo cię kocham...~ -Pomyślała, zatapiając usta w głębokim pocałunku.
I znów się rozlało. Ale kto w takiej chwili przejmował by się pogodą? Stali w strugach deszczu, skupieni tylko i wyłącznie na sobie nawzajem. Jak dotąd żadne z nich nie wyraziło wprost swoich uczuć, lecz po co używać słów, kiedy to czyny mówią same za siebie?
Art by Sayuri-sama
Rozdział 31 na Wattpadzie
czwartek, 3 października 2024
Rozdział 30 - Nie tak szybko
-Sora, Kairi! A gdzież wy się włóczycie w taką pogodę?! -W przedpokoju zastała ich matka chłopaka.
-Dzień dobry -Przywitała się Wiśniowowłosa- Jeszcze rano była piękna pogoda, to poszliśmy na spacer, ale w życiu byśmy nie przypuszczali, że zerwie się taka ulewa!
-Mówisz na nas, a sama gdzie się wybierasz? -Wtrącił Sora, zauważając jak kobieta pośpiesznie szykuje się do wyjścia.
-Idę pomóc ojcu zebrać stragan*, za nim wszystko się zmarnuje -Wyjaśniła.-Jak coś to w sypialni są czyste ręczniki, a ty Sora daj Kairi coś na przebranie, do póki nie wyschną jej ubrania. Ja muszę już iść -Dodała, po czym wsunęła buty i wyszła. Oni zaś udali się do pokoju Niebieskookiego.
-Masakra, mam nadzieję, że chociaż telefon jest cały... -Powiedział, ściągając z siebie przemoczony t-shirt. -Jak chcesz, to weź sobie jakąś moją koszulkę, mam ich pełno w szufladzie. -Zwrócił się do Kairi, lecz ona zdawała się być myślami zupełnie gdzie indziej. Konkretniej mówiąc, zawiesiła wzrok na jego umięśnionej klatce piersiowej, która wręcz błyszczała się od spływających po niej kroplach wody. -Hej, Kaaiirrii, co jest?
-N-nic! Ja tylko... -Speszyła się i migiem obróciła głowę w innym kierunku.
-No fakt, chodziłem jakiś czas z Riku na siłkę i przypakowałem trochę -Rzekł Sora, który szybko skapnął się, gdzie pada spojrzenie dziewczyny.
-Ale mi wcale nie o to chodziło! Po prostu zamyśliłam się trochę i...!
-Daj spokój i nie drocz się, bo przecież widzę gdzie się patrzysz, hahaha! -Zaśmiał się rzucając do niej podkoszulkę. -Trzymaj i leć się przebrać, a ja rozwieszę ciuchy do wyschnięcia. -Wiśniowowłosa wiedząc, że i tak nie wygra tej dyskusji, już nic się nie odezwała i poszła do łazienki. Zrzuciła z siebie wszystko oprócz majtek i przyodziała bluzkę, którą wcześniej wręczył jej Sora.
~Nie ma opcji, że mu się tak pokażę!~ Pomyślała, zdając sobie sprawę, że tak naprawdę ten podkoszulek nie wiele zakrywa. Koniec końców, opuściła pomieszczenie z myślą, że było by to nieco dziwne, gdyby cały czas tam siedziała i wróciła do pokoju.
-To chyba jest trochę za krótkie... -Pisnęła zawstydzona. Ten tylko przeleciał ją spojrzeniem, a jego oczy mimowolnie zatrzymały się na biuście dziewczyny, który prześwitywał przez materiał. -No nie patrz się tak na mnie, bo sobie pójdę! -wykrzyknęła, zasłaniając ręką strategiczne miejsce.
-Spokojnie, nie masz się czego wstydzić, przecież masz piękne ciało... -Zagaił, próbując dodać jej śmiałości. -W ogóle co do tego wcześniej, to nie odpowiedziałaś mi jeszcze.... -Zmienił temat, nawiązując do ich przerwanej rozmowy.
-Sora...-Westchnęła, siadając obok niego na kanapie- Jesteś pewien, że dla ciebie to nie za wcześnie?
-Niby na co za wcześnie?
-Na pakowanie się w kolejny związek? Może dajmy sobie jeszcze czas...
-Jeśli tylko oboje tego chcemy, to na co mamy czekać?- Zapytał, lecz ona nie wiedząc co odpowiedzieć, uciekła spojrzeniem na ziemię. -Kairi... myślałem o tym dzień w dzień i chciałbym żebyś była dla mnie kimś więcej, niż tylko przyjaciółką -Oświadczył, kładąc dłoń na jej policzku. -I całkowicie jestem tego pewien, bo zadurzyłem się w tobie po uszy... -Wyznał, a następnie obdarzył ją pocałunkiem pełnym czułości. Kairi równie czule go odwzajemniła i z sekundy na sekundę ich pocałunki stawały się coraz to bardziej intensywne i gwałtowne. W pewnej chwili Sora lekko popchnął dziewczynę na łóżko. Pochylił się nad nią i zaczął muskać ustami jej szyję, a jego ręce szybko powędrowały pod koszulkę którą miała wtedy na sobie. Kairi leżała niemalże jak sparaliżowana. Była tak zaaferowana całą sytuacją, że nie była w stanie ruszyć się choćby na milimetr. Niebieskooki widząc, że dziewczynie mimo wszystko sprawia to przyjemność, podwinął jej bluzkę do góry i obsypując jej dekolt pocałunkami, dotarł do piersi, po czym począł pieścić językiem jej sutki. Wiśniowowłosa cicho pojękiwała, a ten z każdym jej westchnięciem czuł się coraz pewniej. Przejechał ręką po brzuchu Kairi, w pewnym momencie wsuwając ją pod dolną część jej bielizny. Było tam wilgotno i z pewnością wilgoć ta nie była spowodowana deszczem, jaki wcześniej ich zaskoczył. Nakręciło go to jeszcze bardziej, wobec czego oderwał się od niej i zaczął rozpinać sobie spodnie.
-S-sora zaczekaj... -Sapnęła -Ja... ja nie jestem na to gotowa...
-C-czy zrobiłem coś nie tak? -Zapytał zakłopotany i natychmiastowo się wycofał.
-Nie, wszystko jest okej... tylko po prostu jeszcze tego nie robiłam i... no sam rozumiesz... -Przyznała.
-Jasne... nie będę robił niczego, czego byś nie chciała. -Uspokoił dziewczynę, subtelnie całując ją w czoło.
-Poza tym, nie wiem czy zauważyłeś, ale cały czas dzwonił ci telefon.
-Serio? Byłem tak zajęty tobą, że zupełnie nie miałem o tym pojęcia... -Rzekł i od razu spojrzał na ekran. Wyświetliło się tam kilka nieodebranych połączeń z nieznanego numeru. -Hmmm, to pewnie znowu ci od fotowoltaiki albo promocji garnków...-Mimo wstępnego założenia, z ciekawości postanowił oddzwonić, jednak szybko pożałował tej decyzji.
-Halo, Sora, to ty? Wiedziałam że w końcu się odezwiesz!!!
Słysząc głos po drugiej stronie z automatu nacisnął czerwoną słuchawkę.
-Przysięgam, to istna wariatka! -Krzyknął cały w nerwach. Wtem cały magiczny nastrój zmienił się w napiętą atmosferę. -Myślałem, że jak z nią zerwę, to już raz na zawsze będę miał z nią spokój...
-To może zablokuj jej numer?
-Od razu to zrobiłem, ale jak widać nie wiele to pomogło, bo wydzwania z innych...
-W takim razie po prostu to ignoruj, pewnie w końcu jej się znudzi...
-A mam jakieś inne wyjście? -Zapytał retorycznie, dodając kolejny numer na czarną listę- Ale wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? -Rzucił, a Kairi spojrzała na niego pytająco. -Najgorsze jest to, że cały czas mam ochotę do niej iść i sprawdzić, czy z nią wszystko w porządku... -Przyznał z pokorą- Ja wiem, że mną manipulowała, wiem, że mnie wykorzystywała i pewnie dalej by to robiła... ale ja po prostu nie umiem ot tak przestać o tym myśleć!
-Skoro tak... to jaki jest sens żebyśmy byli razem? -Wypowiedziała to zdanie ledwo powstrzymując łzy.-Ja już pójdę.-Wtem wstała, poszła do łazienki, skąd wzięła swoje rzeczy i gdy się ubrała, bez słowa pożegnania wyszła z jego domu.
*W tym uniwersum ojciec Sory jest rybakiem, który handluje rybami na lokalnym bazarku
Art by Sayuri-sama
Rozdział 30 na Wattpadzie
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


