niedziela, 24 listopada 2024
środa, 13 listopada 2024
Rozdział 34 - Magia wakacji
Tydzień później
W końcu nadszedł upragniony i długo wyczekiwany dzień - zakończenie roku szkolnego. Tłumy elegancko ubranych licealistów, zgromadziły się na pawilonie przed szkołą, co by odbębnić rozdanie świadectw i móc oficjalnie rozpocząć wakacje. Dla niektórych była to tylko dwumiesięczna przerwa, jednak dla naszych głównych bohaterów powieści, oznaczało to koniec przygody z edukacją na tym szczeblu.
Od: Sora
Do: Kairi
Treść: Czekam na Ciebie przed bramą
Wiśniowowłosa odczytała wiadomość, po czym schowała telefon do torebki i przyśpieszyła kroku, co nie było łatwe mając na nogach buty z wysokim obcasem. Wkrótce dotarła przed gmach szkoły i w oczy od razu rzucił się jej oparty o murek Sora. Kairi na jego widok automatycznie oblała się rumieńcem, gdyż Niebieskooki tego dnia wyglądał nadzwyczaj dostojnie. Biała koszula, luźno zawiązany krawat i mocny zapach perfum, ciągnący się z wiatrem sprawiły, że dziewczyna wprost rozpływała się z zachwytu.
-Witam moją piękną absolwentkę! -Rzucił na powitanie, ale Kairi nic nie odpowiedziała, patrząc się na niego jak ciele w malowane wrota. -Haloo, ziemia do Kairi, co jest?
-N-nic, tylko… -Pisnęła i odwróciła głowę, jak gdyby to miało pomóc w ukryciu zaczerwienienia na jej policzkach -Nie często widuje cię pod krawatem…
-To był pomysł matki, ale skoro wywołuje to u ciebie taką reakcję, to będę musiał częściej wskakiwać w garniak, haha!
-Jak dla mnie, to mógłbyś zawsze chodzić tak ubrany -Odpowiedziała, wciąż pożerając go wzrokiem.
-Ok, przyznam, że ta stylówa nie jest zbyt wygodna, ale dla ciebie jestem w stanie się poświęcić... -Odrzekł z uśmiechem i obydwoje ruszyli w kierunku wejścia do budynku. Kairi idąc z nim za rękę, czuła się jakby co najmniej szła do ołtarza, a nie przez szkolny korytarz. Miała wrażenie, iż wszyscy dookoła się na nich gapią i że lada moment ktoś wyskoczy i pożyczy im szczęścia na nowej drodze życia. Aczkolwiek była to tylko jej wyobraźnia, a Wiśniowowłosa miała tendencje do tworzenia w myślach bajkowych scenariuszy. Kroczyła beztrosko z głową w chmurach, jednakże w pewnej chwili poczuła na sobie wzrok pełen chłodu i zawiści. To uczucie było tak nieprzyjemne, że w okamgnieniu sprowadziło ją z obłoków na ziemię. Odwróciła się niepewnie, żeby zidentyfikować źródło tej przenikliwej aury i nagle na końcu korytarza spostrzegła Strelitzię. Rudowłosa świdrowała ich nienawistnym spojrzeniem i wręcz kipiało od niej gniewem i zazdrością.
-Chodź Kairi, zaraz rozpocznie się apel. -Powiedział Sora, który również to zauważył i pociągnął dziewczynę za sobą, starając się jak najszybciej zniknąć jej z pola widzenia.
***
Minął tydzień. Przez ten czas Strelitzia uporządkowała włosowy chaos na swojej głowie, a wciąż obecna na wyspie Abelia dbała o porządek w mieszkaniu i dodatkowo starała się zapanować nad bałaganem w życiu siostry. Jednakże wycieranie kurzów z od lat niesprzątanych szafek to bułka z masłem, w porównaniu do ogarnięcia problemów Strelitzi. Pomimo iż Abelia postanowiła zastosować drastyczne metody w postaci wyrzucenia wszystkich środków odurzających, jakie tylko udało jej się znaleźć w zakamarkach domu, dziewczyna i tak niemalże codziennie przemycała nowy towar, a swoje nienaturalne zachowanie usprawiedliwiała buzującymi hormonami i "dojrzewaniem" - jakkolwiek dziwnie nie brzmiałoby to z ust dwudziestoletniej kobiety.
Sora podobnie jak Rudowłosa, też chodził w transie adekwatnym do tego narkotycznego. Aczkolwiek mimo wszystko powodem tego stanu u niego nie były prochy, lecz Kairi, z którą z dnia na dzień pogłębiał relacje. Jego fascynacja dziewczyną powodowała, że prawie całkowicie odciął się od dręczących go do niedawna myśli i całą swoją uwagę skupiał na angażowaniu się w nowy związek - I to tyle, jeśli chodzi o podsumowanie ostatnich wydarzeń.
***
-Siemaaaaaankoooo! -Krzyknął Roxas, gdy zauważył Sorę i Kairi opuszczających gmach szkoły, a następnie ciągnąc za rękę towarzyszącą mu Namine, żwawo do nich podszedł. -Fiu fiu, tak się dzisiaj odjebałeś, że gdyby nie te twoje sterczące włosy, to bym cię nie poznał! -Przyznał Blondyn, wieszając się na ramieniu Niebieskookiego.
-Taa, dzięki za komplement... ale jak przybliżysz się jeszcze choćby o milimetr, to przysięgam, że zdzielę cię w twarz! -Odburknął, czując jak jego kumpel coraz to bardziej się do niego przysuwa.
-W sumie... nie pogardziłbym klapsem od takiego playboya -Rzucił kokietliwie i wybuchnął głośnym śmiechem. Dziewczyny stały obok, przyglądając się tej akcji z miną wyrażającą nic innego jak jedno wielkie WTF, a nie mniej zakłopotanego Sorę przeszyły ciarki żenady.
-Kochanie, nie wiedziałam, że masz takie zapędy... -Rzekła zdezorientowana Namine.
-Wy wszyscy jesteście jacyś zboczeni -Skwitowała Kairi, sugestywnie kierując wzrok na Blondynkę, co spowodowało w ich gronie cały łańcuszek podejrzliwych spojrzeń.
-Czy ja o czymś nie wiem? -Zapytał Sora, którego zaintrygowało wcześniejsze stwierdzenie jego dziewczyny.
-Nie wiesz o tym że Namine... -Zaczęła Wiśniowowłosa, z zamiarem przywołania wspomnień ze wspólnej kąpieli z przyjaciółką.
-Taaak, nie wiesz o tym, że przyjęli mnie na ASP! -Wpół zdania wtrąciła się Blondynka, tym samym nie pozwalając Kairi na dokończenie wypowiedzi. -I właśnie chcemy iść to uczcić jakąś porządną porcją słodziutkich lodów! -Oznajmiła, zmieniając tor rozmowy. -Idziecie z nami?
-Gratki, ale bardziej mnie ciekawi to, co Kairi miała do powiedzenia... -Sapnął Niebieskooki, żądny poznania tajników owej historii.
-Oj no, innym razem ci opowiem... -Odrzekła Kairi, dla której nowina od Namine błyskawicznie wzięła górę nad wszystkimi, innymi tematami -Gratulacje! -Wykrzyknęła radośnie i mocno uściskała przyjaciółkę. -Przecież to było twoje marzenie odkąd tylko pamiętam, tak się cieszę!
-Co namalowałaś na zaliczenie?
-Kilka prac, potem wam pokażę, a teraz chodźmy już do tej lodziarni, jest tyle powodów do świętowania!
-Swoją drogą cieszę się, że ja nic nie muszę malować na zaliczenie -Wtrącił Roxas, szyderczo uśmiechając się do Namine, a jako że ze sztuką miał tyle wspólnego co piernik z wiatrakiem, nie ciężko było zgadnąć o jaki rodzaj zaliczenia chodzi.
-ROXAS! -Krzyknęli chórem -Co mu się dzisiaj dzieje? -Dociekała Wiśniowowłosa.
-To magia wakacji kochani -Odpowiedział z błyskiem w oczach a następnie ruszył przed siebie.
-Jeśli to ma być "magia wakacji", to już wolę zakuwać cały rok... -Westchnął Sora, podsumowując słowa kumpla intensywnym facepalmem.
Art by Sayuri-sama
Rozdział 34 na Wattpadzie
niedziela, 3 listopada 2024
Rozdział 33 - Metamorfoza w afekcie, ból głowy w efekcie
Było lekko po północy, jak Abelia przekroczyła próg domu, w którym lata temu mieszkała z rodziną. Weszła do środka, oparła walizkę o ścianę i od razu zauważyła, że praktycznie wszystkie pomieszczenia są rozświetlone, a w tle słychać było głośno puszczony telewizor. Przez to też domyśliła się, iż mimo dość późnej pory, Strelitzia najpewniej nie śpi.
-Ała! -Syknęła Rudowłosa, kiedy przypadkowo wdepnęła w szkło z rozbitej butelki, leżące na podłodze- Ja pieprzę, co za harmider...-Powiedziała do siebie idąc wzdłuż korytarza, jaki z powodzeniem można było porównać do toru przeszkód. Po całym parkiecie poniewierały się pozostałe odłamki szkła, które były z kolei przykryte przez porozrzucane na nich ubrania, a do tego gdzieniegdzie leżały puste flaszki po napojach wysokoprocentowych i pety. Aż chciało by się powiedzieć słynne "nic tylko jeszcze nasrać na środku", ale Abelia była tak zniesmaczona widokiem jaki zastała, że nawet nie miała ochoty tego komentować.
-Strelitzia! Jesteś?! -Zawołała, ale jej głos odbił się echem od ścian salonu. Weszła do kuchni i kątem oka spostrzegła, że drzwi od łazienki są lekko uchylone, a przez szybkę widoczny był zarys stojącej przed lustrem postaci. Gdy podeszła bliżej, dostrzegła rude włosy, które warstwa po warstwie spadały na ziemię.
-Hej, co ty wyprawiasz?! -Zapytała dziewczyna, zauważając jak jej siostra bezmyślnie macha nożyczkami przy swojej głowie.
-Mój chłopak woli laski z krótkimi włosami, więc właśnie spełniam jego oczekiwania -Orzekła beznamiętnie i jak gdyby nigdy nic, ścinała kolejne kosmyki.
-Natychmiast odłóż te nożyczki! -Wykrzyczała Abelia, próbując wyszarpać jej ostry przedmiot z ręki.
-Nie ma takiej opcji! -Warknęła -To na pewno przez moje włosy on nie chce się ze mną widywać, musze się ich pozbyć! -Krzyknęła i z całej siły odepchnęła siostrę, w wyniku czego ta z impetem upadła na posadzkę.
-Obawiam się, że to nie twoje włosy są problemem… -Abelia szybko zorientowała się, w jakim stanie aktualnie jest Strelitzia. Jej nieracjonalne zachowanie, powiększone źrenice i wyjątkowa nadpobudliwość wskazywała wówczas na to, iż dziewczyna znowu wspomogła się jakimiś psychoaktywnymi substancjami. Wiedząc, że w takiej sytuacji prawienie morałów raczej nic nie pomoże, a jedynie może wzbudzić u niej jeszcze większą agresję, Abelia postanowiła zmienić nieco sposób działania. Podniosła się z ziemi i podeszła ostrożnie do siostry, po czym delikatnie zaczęła przeczesywać rękami jej włosy.
-Daj sobie teraz z tym spokój, ok? Obiecuję, że jutro zabiorę cię do fryzjera i obetnie cię tak, jak tylko będziesz chciała.
-Ale ja nie mogę czekać do jutra…! -Zakomunikowała Strelitzia, nienaturalnie spanikowanym głosem.
-Spokojnie, poczekam razem z tobą -Zapewniła, starając się ważyć każde słowo, jakie wypowiadała. -A może w między czasie opowiedziałabyś mi o tym twoim chłopaku? Bo aż ciekawość mnie zżera, kto skradł serce mojej małej siostrzyczki!
-Taaaak Abi, wszystko ci o nim opowiem! -Odpowiedziała i rzuciła się Abelii na szyję, a Abelia odetchnęła z ulgą, że jakimś cudem ta zagrywka zadziałała. Dziewczyny poszły do salonu, gdzie Strelitzia położyła się na kanapie i po zamianie kilku zdań z siostrą, zapadła w głęboki sen.
Nazajutrz młodsza z sióstr obudziła się jako pierwsza. Przetarła oczy i rozejrzała się dookoła, gdzie panował nadzwyczajny jak na jej mieszkanie porządek. Już zaczęła się zastanawiać, czy ubiegłej nocy była na takim haju, że posprzątała z własnej woli, czy może wynajęła sprzątaczki, żeby zrobiły to za nią, ale zawroty głowy szybko przerwały jej myśli. -Eh boli...! -Pisnęła pod nosem, trzymając rękę na swoim czole, a drugą sięgnęła po szklankę wody stojącą na szafce. Próbowała się napić, lecz dłoń tak jej drżała, że praktycznie wylała na siebie połowę zawartości naczynia.
-Znowu ćpałaś? -Do pokoju weszła Abelia i rzuciła jej ręcznik.
-Co ty tu robisz? -Zapytała zaskoczona, kiedy zobaczyła swoją siostrę.
-Jestem u ciebie od wczoraj, ale po wczorajszym to pewnie masz luki w pamięci...
-Nikt cię tu nie zapraszał -Wymamrotała opryskliwie Strelitzia.
-Sama musiałam się wprosić, bo ciotka mi się na ciebie skarżyła.
-Taa i co? Wypłakała ci się przez telefon, że powiedziałam jej kilka ostrych słów? Wredna suka, taka sama jak matka... -Burknęła.
-Gdyby nie ta wredna suka, to nie miałabyś pieniędzy na te swoje prochy...
-Nie potrzebuje jej jałmużny, sama sobie poradzę. -Rzuciła dumnie, choć dobrze wiedziała, że bez pomocy ze strony jej krewnej, raczej ciężko było by jej funkcjonować.
-Akurat tak się składa, że wkrótce będziesz musiała i to szybciej, niż ci się wydaje -Oznajmiła Abelia, a ta popatrzyła się na nią z niepokojem w oczach. -Ciotka powiedziała, że po tym jak się zachowujesz w stosunku do niej, nie ma zamiaru dłużej łożyć kasy na twoje utrzymanie. -Wyjaśniła.
-To niby co ja mam zrobić?! Przecież te ochłapy, które dostaje od matki, ledwo starczają mi na opłaty!
-Co masz zrobić? Może się ogarnąć? -Zapytała Abi, ale w odpowiedzi dostała tylko złowrogie spojrzenie. -Za parę dni kończysz liceum, co zamierzasz robić dalej?
-Udobruchać tą starą lafiryndę i żyć dalej tak jak żyję? No i z resztą liczę na to, że mój chłopak będzie mnie wspierał finansowo -Rzekła beztrosko -Jakoś to będzie!
-Ten chłopak, który nie chce się z tobą widywać?
-Hmm, może mamy mały kryzys w związku, ale to tylko kwestia czasu, jak do mnie wróci.
-Eh... zostanę u ciebie jeszcze parę dni, ale teraz naprawdę nie chce mi się już ciebie słuchać...
-A ja nie chcę, żebyś tu była.
-Ok, ale na pewno też nie chcesz zobaczyć swojego odbicia w lustrze -Skwitowała Abelia i wyszła z pomieszczenia.
Art by Sayuri-sama
Rozdział 33 na Wattpadzie
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

