czwartek, 3 kwietnia 2025

Rozdział 47 - Silne emocje

 -Jak to pobiła, dlaczego?! -Oburzyła się Abelia 
-Jak dla mnie, to powód jest jasny. W końcu to obecna dziewczyna Sory...
-Boże, przepraszam... przecież to było oczywiste, że ona może coś takiego zrobić... mogłam bardziej ją pilnować! 
-Daj spokój, to nie twoja wina. -Odparł Riku, kładąc jej dłoń na ramieniu. -Poza tym, stało się. Teraz musimy się zastanowić, co zrobić z tym dalej. 
-Jasne, rozumiem... zamierzacie to zgłosić na policję?
-Ja najchętniej od razu bym to zgłosił, z tym że Kairi nie chce. Boi się, że to tylko pogorszy sprawę i ona będzie się mścić jeszcze bardziej... 
-Ale nie możemy tak tego zostawić, przecież Strelitzia musi ponieść jakieś konsekwencje! 
-Ja wiem, że sprawa jest poważna, ale nie będę robić niczego wbrew Kairi... poza tym, Kairi i tak sama musiałaby to zgłosić.
-Boże, to jest jakiś dramat! -Abelia nie ukrywała swojego rozwścieczenia po usłyszeniu kolejnych relewacji na temat Strelitzi. Wstała z kanapy i oparła się o ścianę, wachlując się dłonią, jak by to miało pomóc jej ochłonąć. -Najgorsze jest to, że nawet jakbym z nią porozmawiała, to marne szanse, że mnie posłucha... -Złapała się za głowę, nerwowo przeczesując dłonią swoje włosy. -Przepraszam, chyba nie umiem pomóc... -Oznajmiła, zanosząc się płaczem.
Abelia nie była typem osoby, która łatwo dawała ponieść się emocjom. Jej mocną stroną zdecydowanie była umiejętność zachowania zimnej krwi w kryzysowych sytuacjach, jednakże kilka tygodni spędzonych w towarzystwie toksycznej siostry, poważnie odbiło się na jej psychice. 
Riku też zwykle był opanowany i bardziej odpowiedzialny niż jego rówieśnicy. Ta dojrzałość nie pozwoliła mu przechodzić obojętnie obok cierpienia innych. W takich sytuacjach czuł się zobowiązany do niesienia wsparcia i mimo tego, że praktycznie w ogóle nie znał Abelii, poczuł, że nie może tak po prostu siedzieć i patzeć jak ta zalewa się łzami. 
-Spokojnie, już wystarczająco się natrudziłaś. I twoje starania są godne podziwu. -Rzekł, podchodząc do dziewczyny. -Z tego co mówisz, sądzę, że zrobiłaś dla niej więcej, niż ktokolwiek inny -Wcyciągnął paczkę chusteczek z kieszeni i podał je Abelii. -Dla własnego bezpieczeństwa, odpuść sobie tą sprawę i po prostu daj mi znać jak wróci. Sam spróbuję to załatwić. 
Abelia spojrzała na Riku, wpatrując się w niego wzrokiem pełnym wdzięczności. Szybkim ruchem odłożyła na blat paczkę chusteczek, po czym wspięła się na palcach i pod wpływem impulsu wpiła się w jego usta. Riku przychodząc do ich domu spodziewał się, że wiele może się zdarzyć, ale za nic w świecie nie spodziewał się takiego rozwoju sytuacji. Pomimo absurdalnych okoliczności do wyrażania tego typu czułości, ujął w dłonie jej twarz i odwzajemnił pocałunek. Był on długi, namięty i zachłanny. Taki, jakiego nigdy nie doświadczył, nawet będąc w związku z Namine. Nie spieszyło im się zbytnio do zakończenia tej chwili, jednak w pewnym momencie Abelia oderwała się od niego, a jej twarz aż wykrzywiła się z zawstydzenia. 
-P-przepraszam, nie mam pojęcia co we mnie wstąpiło... -Pisnęła. Była tak zażenowana tym co się stało, że robiła wszystko, ażeby ich spojrzenia przypadkiem nie spotkały się w jednym punkcie. 
-Widocznie tego potrzebowałaś -Odrzekł, uśmiechając się łagodnie. Dziewczyna nie spodziewała się ani krzty zrozumienia co do jej czynu, jednak reakcja Riku pozwoliła jej choć trochę się wyluzować. 
-Naprawdę przepraszam... w takiej sytuacji to totalny nietakt z mojej strony...
-Heh, ludzie pod wpływem silnych emocji nie do takich rzeczy są zdolni.-Rzucił, starając się ją pokrzepić. -Ale mimo wszystko to trochę dziwne, bo nawet nie wiem, jak się nazywasz... 
-Racja, to totalne nieporozumienie... J-jestem Abelia...
-W takim razie Abelio, jesteśmy w kontakcie. -Powiedział, kładąc jej ręce na ramionach -Ja muszę się już zbierać, ale gdyby cokolwiek się działo, pisz, dzwoń, alarmuj. Gdy tylko będziesz mnie potrzebować, przyjdę najszybiciej, jak się da. 
-Dobrze, na pewno tak zrobię - Odrzekła z rumieńcami na policzkach, nie kryjąc zauroczenia jego osobą. Po tych słowach uścisnęli się jeszcze na pożegnanie, a następnie Riku udał się do wyjścia. 





Art by Sayuri-sama

Rozdział 47 na Wattpadzie