Powiedzieć, że Srebrnowłosy zbladł jak ją zobaczył, to tak, jakby nie powiedzieć nic. Z niedowierzaniem przez kilka sekund wpatrywał się w przyjaciółkę, próbując przetworzyć w głowie to, co właśnie zobaczył. Chusta co prawda zakrywała część jej twarzy, ale nie była w stanie zamaskować stróżki krwi, jaka ciekła jej z nosa.
-Chodź szybko do środka! -Chłopak nie zastanawiając się ani chwili zamknął drzwi i obejmując ją ramieniem zaprowadził do pokoju. Dziewczyna usiadła na kanapie, a Riku poszedł do łazienki, zgarniając po drodze apteczkę. Lada chwila wrócił z ręcznikiem nasączonym zimną wodą.
-To powinno pomóc -Powiedział, przykładając wilgotny okład do opuchniętej twarzy Kairi.
-D-dziękuję Riku... -Odrzekła łamiącym głosem.
-Co się stało?! Kto ci to zrobił?! -Zapytał, wiedząc, że raczej takie obrażenia nie mogły być wynikiem nieszczęśliwego wypadku.
-Strelitzia...
-Ona?! Przypuszczałem, że może się mścić, ale żeby posunąć się do czegoś takiego?!
-Byłam w ogrodzie, n-nagle ktoś na mnie napadł i siłą zaciągnął do lasu i ona tam była i... -Ciężko oddychając, starała się opisać przebieg wydarzeń.
-Kairi?! -Riku wzdrygnął się nerwowo, widząc jak dziewczyna skuliła się z bólu, a jej czoło zaczęło błyszczeć od potu. -Nic już nie mów, zawiozę cię do szpitala!
-Proszę, nie...! Zaraz mi przejdzie...
-Ale Kairi, natychmiast musi zobaczyć cię lekarz! Im szybciej zrobią obdukcję, tym lepiej!
-Pójdę do lekarza, obiecuję... ale nie teraz... -Pisnęła. -Na razie nie chce nikomu o tym mówić, a już na pewno nie chce tego zgłaszać...
-Jak to? Mamy tak po prostu odpuścić jej to, co ci zrobiła?! -Oburzył się na jej słowa -Poza tym, nawet jeśli nie chcesz tego zgłaszać, to twoje zdrowie jest tutaj najważniejsze. Nie możesz tak po prostu tego zlekceważyć!
Do oczu Kairi napłynęły łzy, które po chwili zaczęły spływać po policzkach. Pomału cały szok i adrenalina opadały, sprawiając, że dziewczyna w ostateczności dała upust nagromadzonym emocjom.
-Kairi, przepraszam, nie chciałem podnosić na ciebie głosu... po prostu jestem zdenerwowany... -Chłopak widząc jej reakcję, szybko się zreflektował.
-To nie o to chodzi... ona zagroziła mi, że jak komuś powiem, to będzie jeszcze gorzej!
-Rozumiem, że ona jest zdolna do wszystkiego, ale nie możesz dać się zastraszyć... -Westchnął ciężko i usiadł obok niej, pomagając zdezynfekować jej rany. -Sora wie?
-N-nie... jesteś jedyną osobą, której o tym powiedziałam...
-Czekaj chwilę, zadzwonię po niego. -Wstał, wyciągając telefon z kieszeni.
-Błagam, nie! Nie mów mu!
-Dlaczego? On powinien dowiedzieć się o tym w pierwszej kolejności!
-Przecież wiesz, jaki on jest porywczy... gdyby się teraz o tym dowiedział, to mógł by zareagować zbyt gwałtownie -Wyjaśniła -Poza tym, nie chcę, żeby oglądał mnie w takim stanie...!
-Dobrze, nie denerwuj się już. Nie powiem mu. Jak już trochę ochłoniemy, to pomyślimy, jak to ogarnąć. -Zapewnił chłopak. -Ale ja tak tego nie zostawię...
-Co masz zamiar zrobić?
-Idę sobie z nią pogadać.
-Nie możesz! To tylko pogorszy sprawę! -Spanikowała.
-Zaufaj mi, będzie dobrze. Nie pozwolę na to, żeby ona znowu cię skrzywdziła. -Oświadczył, co trochę ją uspokoiło. Zdała sobie sprawę, że Riku nigdy jej nie zawiódł i nie zrobi niczego, co mogło by jej zaszkodzić.
-Połóż się i odpocznij. Gdyby tylko coś się działo, to od razu dzwoń na pogotowie, jasne?
-D-dobrze...
Art by Sayuri-sama

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz